Pierwsze prawo, jakie przyswoiłam ucząc się ekonomii było prawem popytu i podaży. Pierwsze i ostatnie, bo za bardzo za ekonomią nie przepadałam. Jest popyt, będzie podaż. Konsumentom czegoś brakuje? Odpowiednie firmy to dostarczą. Tak to się jakoś kręci.
Dzisiaj dużo się mówi o zdrowiu. O tym, że rząd nie potrafi poradzić sobie z kolejkami do onkologa, szpitale są nierentowne, NFZ pochłania za dużo pieniędzy, itd, itp. Ale o tym, kto tak naprawdę ma się dobrze w tym całym bałaganie na rynku medycznym nikt już nie mówi. To ja Wam powiem. Apteki! Na każdym rogu apteka. U mnie w samej jednej dzielnicy jest ich 6, a nie jest to duża dzielnica. Oprócz leków na receptę, można tam zakupić wiele innych specyfików, których nasze spożycie nie jest pod żadną kontrolą. Tabletki te nawet możemy kupić stojąc w kolejce w supermarkecie czy na stacji benzynowej. Kto komu broni kupować....
Suplementy diety, odżywki, środki wspomagające wszystkie czynności w organizmie, bez których człowiek dawał sobie jakoś radę przez te wszystkie stulecia, nagle okazały się nieodzowną częścią naszego życia. Zniknęły domowe sposoby podreperowania sobie zdrowia. Bo nie mam składników, bo czosnek śmierdzi, bo nie mam czasu. Tabletka połknięta i problem z głowy.
Przecież większość problemów bierze się z diety ubogiej w składniki odżywcze, ze złych nawyków żywieniowych. Nie dbamy o siebie każdego dnia, a gdy pojawią się dolegliwości, biegniemy do apteki, kupujemy paczkę tabletek i od razu czujemy się zdrowsi. Nie analizujemy naszego trybu życia, nie szukamy przyczyn. Tonujemy skutki i niczego nie zmieniamy. Wydajemy niepotrzebnie pieniądze, by uciszyć, dzisiaj tak modne, sumienie.
Czy idąc tą drogą daleko zajdziemy?
ms
Edit 12.08.2014 r.
Jednak 8 aptek, a nie 6 ;)
Jednak 8 aptek, a nie 6 ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz