Taką dzisiaj rozmowę odbyłam (fragment):
Znajoma: Ależ miałam paskudny dzień. Już od samego
początku tygodnia mam tyle roboty….
Ja: No, ale jak to? W
poniedziałek nie narzekałaś…
Znajoma: Zaczęło się w
poniedziałek wieczorem. Chociaż nie, we wtorek! Czy na pewno we wtorek? Nie! W
zasadzie dzisiaj wszystko się skomplikowało.
Wniosek z tego tylko jeden. Narzekamy! Gdy już zaczniemy, trudno nam skończyć!
W jednej chwili wszystko wyolbrzymiamy, zapominamy o tym co nas dobrego
spotkało. Zamiast cieszyć się tym, co udało nam się osiągnąć, tracimy czas i
energię na wyliczanie porażek, wytykanie błędów, zrzucanie winy na innych. W
życiu każdego z nas zdarzają się lepsze
i gorsze chwile, czasami nawet jest więcej tych ostatnich. Nie oznacza to,
że mamy im jeszcze poświęcać dodatkowe minuty, godziny!
Odpocznijmy,
zajmijmy się czymś innym, nie celebrujmy każdego złego momentu, nie wynośmy go na
sztandary, nie opowiadajmy o nim każdemu napotkanemu nieszczęśnikowi!
Życie przemija, czas ucieka.
Szukajmy dobrych chwil, radosnych momentów. Ich wspomnienie pomoże nam, gdy
zajdzie taka potrzeba.
m.
1 komentarz:
Polacy to generalnie narzekacze. My tak po prostu mamy. Wiecznie niezadowoleni, ale niewielu coś z tym robi. Więcej jest ludzi reaktywnych niż proaktywnych.
Prześlij komentarz